Komunikacja marki przez architekturę. Budynki vodafone w Porto i w Lizbonie - cool!
Komunikacja marki przez architekturę. Budynki vodafone w Porto i w Lizbonie - cool!
Dziś z moich codziennych rozmyśleń o tym jakie czynniki powinny głównie kształtować dzisiejszą przestrzeń :) wytrąciły mnie dwie rzeczy. Jedna to dom w Tokyo, druga to tramwaj we Wrocławiu. Dom w Tokyo jest ciekawym pomysłem i na pewno unikatowym. Ale w stosunku do tego, co się dzieje w architekturze na świecie i w jaką stronę idzie architektura i biorac pod uwage ile innych rzeczy poza ciekawym designem jest w dzisiejszej architekturze do przemyślenia, chyba ten pomysł dla mnie ginie wśród miliona innych ciekawych i odjechanych budynków w Tokyo. /To chyba dobrze robi wizerunkowi Tokyo, choć to też pytanie, czy taka mocno niejednolita przestrzeń miejska tworzona przez tysiace roznych malych domkow zda egzamin w świecie, który musi być coraz bardziej sustainable i chyba coraz mniej beztroski/. Druga rzecz - tramwaj z Wroclawia, ktorego wybor designu zostal oddany ludziom a oni zaglosowali na cos, co pochodzi z przelomu lat 80 i 90 ze Skody /hehe to dobrze, bo tramwaj to tez Skoda/. W kazdym razie jest to masakra kolorowych prostokątów, która nie ma nic wspólnego z niczym i dowodzi tego, ze Wroclaw nie ma spojnej wizji na swoja komunikacje marketingowa i nie zdaje sobie sprawy z tego, ze wszystkie elementy miasta, rowniez jego tramwaje, skladaja sie na jego odbior i powinny tworzyc spojny system. Moja propozycja - pomalować tramwaj w płonącą kulę /przynajmniej jest skojarzenie - z mocą i z prędkością :D. Ta druga cecha jest szczególnie prawdziwa w przypadku komunikacji miejskiej we Wroclawiu :P/.
Bylem ostatnio ze znajomymi w restauracji i naszla mnie taka refleksja, ze detal jednak ma znaczenie... I to nie byle jakie. Zwyczajowo gra role tej ostatniej, niechcianej czescia projektu - koniecznych dodatkow do pomyslu, a jednak potem jest calkiem nie ostatnia czescia tego, co powstalo.
Moim zdaniem moze byc taki, jak na zdjeciach ponizej, ale nie w lokalu na ktory pomysl jest taki jak na pierwszym zdjeciu... A taki niestety jest...
To chyba najlepsze potwierdzenie starej architektonicznej prawdy, ze detal ma znaczenie :) Rowniez w tworzeniu odpowiedniej estetyki która komunikuje odpowiednich wartości przez architekture.
I was at the restaurant with my friends recently, and a reflection came to my mind, that detail really counts... Usually it is the least interesting thing in a project because it's a set of necessary additions to the idea, but after all it is doesn't play the least important part in what was created.
I think that the detail can look like the one shown on the pictures below, but not in a place that the idea for was like on the picture number one. Yet, unfortunately, it is...
It's probably the best verification of an old architectural principle says, that detail counts :) Also in creating proper aesthetics which communicates proper values through architecture.
Chinka - sklep z chinskimi ubraniami. Moglby byc cooler i miec wieksza wartosc, gdyby ktos zastanowil sie komu i po co potrzebne sa chinskie ubrania w Polsce.
Chinka - a store with chinese clothes. It could be much cooler and have a greater value, if somebody had thought about who and why would bouy chinese clothes in Poland.
Sosnowiec - o ile wieksza moglby miec wartosc jako marka, gdyby ktos dazyl do dostarczenia i komunikowania unikatowych wartosci miasta zamiast nikomu niepotrzebnego 'laczy'
Sosnowiec - a city in Poland, imagine how much greater value could it have as a brand, if somebody's purpose was to bring and communicate unique values instead of unnecessary 'connects' /the logo says: sosnowiec connects/
przejscie podziemne na swidnickiej - o ile wieksza wartosc moglo by miec to miejsce, gdyby ktos pomyslal, jaka role ono pelni w miescie i jak moze ono najlepiej spelniac swoja role
subway on swidnicka street in Wroclaw - how much greater value could this place have, if somebody had thought about what people can derive from it and how can it fulfil its role in a best possible way
przypadkowa mieszkaniowka w Polsce - o ile wieksza wartosc moglo by miec to miejsce, gdyby ktos pomyslal, jaka prawdziwa wartosc moze ludziom za jego pomoca dac
random housing estate in Poland - how much greater value could this place have, if somebody had thought about what real value could he give to people by offering them a space in it
Ostatnio odkryłem na nowo pewne miejsce we Wroclawiu, w ktorym nie bylem juz chyba sto lat... Miejsce to, to coctail bar witaminka. Wystroj wnetrza kojarzy mi sie z nieswieza galaretka z nieswieza bita smietana i wisienka. Oh, gdybysmy tylko zyli w latach 80 kiedy galaretka z wisienka byly swieze... :), albo gdyby galaretka z wisienka i bita smietana staly sie swieze i zdrowe, albo rozplywajace sie w ustach i nieziemsko pyszne... W kazdym razie mysl jest taka, ze cos, co kiedys bylo kategorialne, po prostu normalna galaretka i wisienka, dzis, dla przewrazliwionych na punkcie tego, co jedza, konsumentow, jest juz malo przekonujace. Niesie ze soba to, co mainstreamowa galaretka ze z mainstreamowa bita smietana.
I coctail w tym miejscu, mimo, ze ze swiezych owocow, wydaje sie malo zdrowy i mimo, ze ze zmacznych owocow, wydaje sie nie najlepszy...
I have re-discovered a certain place in Wroclaw lately, which i haven't visited for a long time. It's a coctail bar named 'witaminka', meaning 'small vitamin' in Polish. The interior design of this place brings to my mind something an old jelly with an old whipped cream and a cherry. if only we lived in 80's, when jelly and cherry were fresh... :) or if this jelly and cherry and whipped cream were fresh and healthy, or melting in mouth and incredibly delicious... Anyway, the thing is, that something which once didn't stand out of category, because it didn't need to, today isn't convincing enough for modern, oversensitive about what they eat, consumers.
It brings to them what a mainstream jelly with a mainstream whipped cream bring.
A coctail, although it's made of fresh fruit, seems to be unhealthy and, although made of tasty friut, seems to be not as tasty as we'd wish it to be...
I nie bedzie o egzaminie na prawo jazdy :) Miasta portafia zaskakiwac. Juz kiedys pisalem o Wroclawiu i o tym ile miast mozna tu odnalezc w jednym /nieduzym/ miescie.
A dzisiaj odkrylem jeszcze jedno miasto! Wlasciwie jedna ulice, wybudowana pewnie jakies 100 lat temu przez Niemcow, w miejscu, gdzie prawie konczy sie dzisiejszy Wrocław. Zaskakujaco, posrod jakichs zakladow gazowych i ogolnie w dzielnicy przemyslowej o bardzo niskiej gestosci zabudowy - jedna mala przytulna uliczka - Kamieniecka.
Dziura w moodboardzie okolicy.
And it won't be about a driving license test :) Cities can astonish. I wrote once /about Wroclaw/ how many cities can be found in one /medium sized/ city. Today I discovered another one! It's a street actually, build a 100 years ago, i suppose, by the Germans, in a place, where contemporary Wroclaw almost ends. Surprisingly, among some gas enterprizes and in an industrial, very very low density zone - one tiny cosy street - Kamieniecka street. A hole in a moodboard of the neighbourhood.
A to w Warszawie - podobne zaskoczenie, dwie male uliczki w okolicy Placu Inwalidów:
And this is in Warsaw - similar surprise, two little streets near Inwalidow Place: